Dlaczego w USA padł absolutny…

Dlaczego w USA padł absolutny rekord tygodniowego wzrostu bezrobocia, 5x większy niż ostatni? Na wykresie jasno widać, że mamy do czynienia ze zdarzeniem bez precedensu. Ogłoszone wczoraj dane pokazują, że w USA w ciągu jednego tygodnia przybyło 3.3 mln bezrobotnych, to prawie pięciokrotnie więcej niż ostatni rekord z 2 października 1982 roku kiedy w tydzień przybyło 695 tys. bezrobotnych (w końcowym okresie recesji) od kiedy, w 1967 rozpoczęto prowadzić tygodniowe statystyki. Recesja wywołana kryzysem finansowym w 2008 roku nie może porównywać się tygodniowymi „osiągnięciami” obecnej sytuacji. Skąd więc aż taka różnica? 1. W typowych kryzysach i recesjach gospodarczych obszarem zapalnym są określone sektory gospodarki, a punktami zapalnymi konkretne firmy. Upadek Lehman Brothers pociągnął giełdę na dół, ale zwolnienia – oprócz tych w samym banku i kilku firmach powiązanych – nie nastąpiły tak gwałtownie jak teraz. Dlaczego? Ponieważ akcje Microsoftu czy Coca-Coli spadły wraz z całym giełdą ale w tych firmach nie załamał się gwałtownie popyt, od razu nie spadły przychody i nie odeszli klienci więc nie było potrzeby zwolnień. Ceny ich akcji spadły bo inwestorzy przewidywali, że kryzys finansowy rozleje się na całą gospodarkę i w konsekwencji zmniejszy się wielkość popytu także na produkty i usługi innych firm. Póki jednak firmy te nie odczuły spadku kluczowych wskaźników działalności nie miały potrzeby zwolnień. Firma produkująca turbosprężarki nie będzie zwalniać ludzi bo działa w oparciu o długookresowe zamówienia i dopiero za parę lat czy kwartałów zdecyduje co robić gdy nie będzie kolejnych zamówień z powodu spadku sprzedaży aut jej zleceniodawcy. Restauracja nie zwolni ludzi bo przecież wciąż ma klientów. Wraz z rozchodzeniem się negatywnego impulsu po całej gospodarce następują zwolnienia, które rozkładają się mniej więcej po równo w poszczególnych tygodniach w okresie recesji. 2. Obecna sytuacja jest inna ponieważ duże stany m.in. Kalifornia, Nowy Jork i Illinois ogłosiły lockdown obejmujący ok 90 mln obywateli). Lockdown czyli administracyjne ograniczenia w gromadzeniu się, poruszaniu i NATYCHMIAST faktycznie przestały działać bary, restauracje (te które nie mają na wynos), sklepy inne niż spożywcze, duże galerie handlowe, areny i ligi sportowe, wszelkie centra rozrywkowe i inne, które gromadzą więcej niż kilka osób. Przychody w firmach z tej branży albo radykalnie spadły albo spadły do zera. Koszty natomiast pozostały (najem lokali, abonamenty, kredyty, leasingi) muszą więc się ratować obcinając inne koszty czyli koszty pracowników. Do tego, w ramach lockdownu, nie działają też inne firmy, które „nie są najbardziej istotne” dla funkcjonowania społeczeństwa czyli wszystkie, które nie dotyczą żywności, zdrowia i usług komunalnych. Z pozostałych pracują wi Czytaj dalej...

Gdy raz w pracy mi…

Gdy raz w pracy mi przydzielili tymczasowo dobrą robote, taką lekką, na innym stanowisku to sie mocno pilnowalem, zeby rano sie nie spoznic chocby minuty, bo bałem się, że jeden ze wspolpracownikow – roszczeniowy wyborca pisu, przedstawiciel pokolenia ,,madki 500 plus” zajmie moje tymczasowe stanowisko pracy i powie, że jemu się to moje stanowisko pracy po prostu należy….. #przegryw #praca #pracbaza #madki #bekazpisu Czytaj dalej...

Mam nadzieję że po tym całym…

Mam nadzieję że po tym całym chaosie pozbędziemy się tzw. Bullshit jobs i zaczniemy doceniać oraz lepiej wynagradzać, tych dzięki którym jeszcze żyjemy i jakoś funkcjonujemy, czyli: śmieciarzy, magazynierów, pracowników produkcyjnych, lekarzy, pielęgniarki, duchownych, kasjerki itp. a wyrzucimy na śmietnik wszystkich specjalistów od pr, hr, lgbtq, coachingu, marketingu, sprzedaży, 80% programistów, prawników itp. Zostaną tylko pożyteczne zawody, proletariat znowu zacznie rządzić. #praca #ekonomia #koronawirus Czytaj dalej...

Jedziemy dalej. W odniesieniu…

Jedziemy dalej. W odniesieniu do mojego wczorajszego wpisu, który wzburzył nie lada dyskusję, czas na świeżą porcję informacji ze świata Beliandżi. Otóż, każdy kolejny dzień potrafi mnie zaskoczyć w tej firmie jeszcze bardziej, choć każdego dnia zapewniam samego siebie, że widziałem chyba już wszystko. Dzisiaj dostałem cynk o pewnym dziale, w którym 3 osoby były w zeszłym tygodniu na L4. Sezon grypowy #koronawirus itd szaleje, więc poszli do lekarza, otrzymując tygodniowe zwolnienie lekarskie. Może na wstępie warto wspomnieć o tym, że firma nie respektuje zwolnień lekarskich. Tydzień temu dostaliśmy coroczną ewaluację, w której mamy napisać o swojej pracy, co nam się podoba, co nie. Wiecie, takie pierdoły. Na samym szczycie listy pytań było pytanie: Ile dni w zeszłym roku byłeś na chorobowym? W firmie podwyżka jest uzależniona między innymi od tego, czy i ile byliście na tym zwolnieniu. Szef ogólnie twierdzi, że jak ktoś idzie na L4 to go okrada. Nie zapomnę, jak znajoma miała zapalenie płuc i dostała telefon, czy może popracować. Zresztą nieważne, do sedna. Każda z tych 3 osób w dniu dzisiejszym odbyła rozmowę ze sławną już kierowniczką z poprzedniego wpisu. Powiedziała im wprost, że mają do wyboru: albo dział kadr zabiera im 40h (bo byli na zwolnieniu 5 dni), albo odchodzą. Ba, potwierdziła, że ma świadomość, że jest to nielegalne, ale jest to oficjalne stanowisko firmy. Kurtyna. Żegnajciu kochani! Pozdrawiam wszystkich pracowników Beliani. Wiem, że kilku z Was tu siedzi ;) #firma #praca #pracbaza #szczecin #zalesie #januszebiznesu #beliani Czytaj dalej...